Wiślany sandacz z centrum miasta

Street Fishing czyli łowienie w mieście

Opublikowano 18 marca 2016 przez Adam Radomski

Pojęcie street fishing-u  coraz częściej pojawia się w wędkarskim światku. Niestety, coraz mniej znajdujemy dzikich, dziewiczych łowisk , więc wielu osobom pozostaje łowienie tylko w miejskich warunkach. W moich okolicach, gdzie dominują jednak lasy i dzikie zakątki zaporówek, nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał próbować swoich sił w takich warunkach. A jednak. Środek lata, żar leje się z nieba, a ja, prawie 400km od domu, stoję w centrum miasta, nad jednym z dopływów Odry i próbuję łowić tamtejsze ryby…

Tak wyglądało moje pierwsze spotkanie ze street fishingiem 3 lata temu. Każdego lata wracam tam i zawsze staram się zrobić sobie kilka wyskoków z wędką. Przez ten czas załapałem już co nieco, na temat tego łowienia. Kilkoma prywatnymi spostrzeżeniami chętnie sie z Wami podzielę.

Podczas łowienia sandaczy na miejskich odcinkach trafiają się szczupakowe przyłowy

Ryby:

Wakacje w mieście, dużo zajęć, rodzina, znajomi, dziewczyna… nie mamy za dużo czasu na rozeznania i wędkarskie atrakcje.  Dlatego dobrze już przed wyjazdem dowiedzieć się, jakie ryby możemy spotkać w wodach, w których zamierzamy łowić. Ja na przykład na celowniku mam takie gatunki,  jak: okoń, kleń, jaź, boleń i sandacz. Tam gdzie planuję łowić te gatunki dominują, dlatego na ich łowienie się przygotowuję.  I o to chodzi. Sprawdźmy jakie ryby dominują w danej rzece, a zwiększymy swoje szansę na to, że ładnie się obłowimy.

Rafał z boleniem złowionym w centrum Warszawy

Miejsca:

Gdzie szukać tych ryb w mieście, jeszcze w upalne dni? Moim zdaniem, niemal bankowym miejscem, zwłaszcza przy kosmicznych temperaturach, są różnego rodzaju okolice spiętrzeń, mostów, miejsc gdzie nurt przyśpiesza, a woda jest po prostu dobrze natleniona. Dobrze byłoby wcześniej, przed łowieniem wytypować sobie parę takich miejsc, np. przy okazji spaceru. Rzeka, na której ja łowię, latem ma wyjątkowo niski stan wody. Woda mozolnie się toczy. Ryby potrzebują więcej tlenu i gromadzą się w miejscach gdzie znajdą go więcej.

Pora łowienia:

Niska woda, bardzo wysoka temperatura, słabe natlenienie, to wszystko składa się na słabą aktywność ryb… i naszą. O ile jazie, klenie czy okonie, można próbować łowić w ciągu dnia, to złowienie sandacza w pełni wakacyjnego słońca jest raczej trudne. Najlepsze wyniki miałem łowiąc bardzo wczesnym rankiem lub zaczynając wieczorem, a kończąc już nocą. Ciekawostką jest, że na „mojej” wodzie, od 2 lat, najlepsze brania mam między godziną 21.00 a. 24.00, potem rzeka jakby zasypia.

Sandacz złowiony podczas podniesionej wody w Warszawie

Sprzęt:

Jadąc na wakacje zwykle nie mam za wiele miejsca na sprzęt. Muszę ograniczyć się tak, jak to tylko możliwe. Nie nastawiam się raczej na duże ryby, więc sprzęt jest raczej delikatny. Jako że łowię z brzegu, wybieram wędzisko długości od 2,40m do 3m i ciężarze wyrzutowym do 10g. Lubię dość szybkie kije, z lekkim zapasem mocy, które w razie przyłowu większej ryby, dadzą mi szansę na wygranie walki. Do takiej wędki podpinam kołowrotek o wielkości 2500 z nawiniętą cienką plecionką 0.6 – 0.8mm, na której końcu widnieje przypon z fluorocarbonu. Moim zdaniem taki zestaw,  pozwolą dostosować się do większości sytuacji.  Dużo obszerniejszym tematem są przynęty. Bardzo lubię gumy, są statystycznie tanie i pozwalają na dużo kombinacji. Pakowanie zaczynam od ripperów, które ostro zamiatają ogonem np. Berkeley Rib Shad. Taki typ przynęt przydaje się szczególnie, kiedy ryby dobrze żerują. Szeroka praca w takiej sytuacji czasem potrafi czynić cuda. Potem znów rippery, ale o troszkę drobniejszej pracy np. Berkeley Gutt Shad, z podobnych powodów. Następne w kolejce to jaskółki, które przydają się, gdy ryby raczej niechętnie chcą współpracować. Najbardziej lubię Berkeley-e Power Minnow oraz jaskółki Linker City. Na koniec pakuję zawsze jeszcze trochę cykad (SS,spinmad), nie wiem co te przynęty mają w sobie, ale w lecie łowię na nie sporo ryb. Kolory małych cykad to zazwyczaj czerwień, zieleń, fluo żółty i srebrny. Nieco większe cykady mają kolory srebrne, perłowe oraz szare. Takie barwy najlepiej sprawdzają mi się wieczorami. Poza tym przydadzą się też średniej wielkości woblery w podobnych barwach co cykady. Do kompletu dorzucam parę obrotówek, jakieś małe wahadełko i jestem gotów do  wakacyjnego polowania.

Sandacz złowiony przez Marka na Warszawskim odcinku Wisły

Zakończenie:

Podsumowując, letnie łowienie z „doskoku” może być owocne i spokojnie, nawet bez wielkiego przygotowania czy umiejętności, możemy dać sobie radę. Ryby nie muszą być duże, ale bez wątpienia dadzą sporo frajdy, a my będziemy mogli na chwilkę oddać się swojej pasji. Łowienie na lekko, może dostarczyć nam też miłych niespodzianek, w postaci czasem sporych przyłowów. Podczas wypadów zadbajmy koniecznie o spray przeciw komarom oraz kleszczom oraz czapce, by nie narazić się na udar słoneczny. Przydatna okaże się też duża ilość wody, a także aparat fotograficzny.

Na koniec nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam miłych wrażeń z wakacyjnych łowów i połamania kija.

Komentarze

  1. Street Fishing Poland 22 marca 2016 at 22:25

    Bardzo fajny tekst! Promujmy bo to bardzo fajna ‚odmiana’ wędkarstwa – łatwo dostępna a przy tym … można złowić na prawdę duże ryby. Jak mawiają ‚pod latarnią najciemniej’ i w tym przypadku sprawdza się wyśmienicie.

    • Leszek 7 sierpnia 2016 at 16:48

      Zapraszam do Szczecina. W Polsce nie ma chyba lepszego miejsca, gdzie w centrum miasta można złowić kilkanaście wymiarowych sandaczy dziennie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>