Trolling szczupakowy w maju

Szczupaki w maju – trolling szczupakowy

Opublikowano 9 czerwca 2016 przez Majki Pi

Maj to dla mnie prawdziwe rozpoczęcie sezonu. Po paru miesiącach przerwy od łowienia szczupaków jestem stęskniony i spragniony nowych doznań. Dlatego co roku planuje co najmniej tygodniowy wyjazd w poszukiwaniu moich ulubionych, zębatych drapieżników. Ponieważ nie lubię monotonii, zawsze wybieram nowe miejsce w nadziei na odnalezienie upragnionego eldorado.W rozpracowywaniu nowych miejscówek najlepiej sprawdza się trolling szczupakowy. W zależności od miejsca, w jakim się znajduje, stosuje 3 rożne warianty tej metody.

Płytkie zatoki i starorzecza do głębokości 2 m
Świetnie nadają się do trollingu z tego względu,ze zazwyczaj wiosną roślinność podwodna nie jest jeszcze mocno rozwinięta, co umożliwia łowienie w miejscach niedostępnych w pozostałych porach roku. Takie miejsca na początku sezonu są najczęściej wybierane przez wędkarzy. Potrafią darzyć dużą ilością ryb, a spotkanie z wymarzona metrówka jest tu jak najbardziej realne.

Mamuśki lubią imitacje szczupaka
Trollingowanie po płytkiej wodzie nie jest jednak tak łatwe, na jakie pozornie wygląda. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wabiące szczupaki właściwości silnika spalinowego – jeśli na wodzie powyżej 3 metrów spełniają swoją rolę – tu dają zupełnie odwrotny skutek. Na płytkiej wodzie wszelkie hałasy dochodzące z łódki skutecznie płoszą cel naszych poszukiwań. Samo używanie silnika elektrycznego nie wystarczy, gdyż ryby, nad których głowami będziemy pływać, i tak będą się płoszyć. Najprostsza technika, która sprawdza mi się w takich miejscach, jest wypuszczanie przynęty daleko za łódkę (50 m wystarczy) i pływanie slalomem tak, by woblery poruszały się jak najdalej od toru, po jakim płynąłem. Lepiej jest jednak zastosować planery. Dzięki nim jestem w stanie odciągnąć zestawy na 30m od toru ruchu łódki, co w takich miejscach w zupełności wystarcza.

Planery pomagają w trollingu szczupakowym

W maju nie ma co przesadzać z rozmiarami przynęt. Rzadko stosuje wabiki większe niż 16cm, choć zawsze są wyjątki od reguły i zdarzyło się, że wolały przynęty powyżej 20cm. Na płytkiej wodzie najlepiej sprawdzają mi się woblery pływające, schodzące do głębokości 0,5–0,7 m oraz bezsterowe swimbaity. Raczej nie stosuje przynęt tonących, gdyż wiąże się to z częstymi zaczepami i zwijaniem zestawów.

Podwodne łąki na głębokości 3–4 m

W takich miejscach szczupaki zazwyczaj przebywają w okolicach dna. Zdarzają się jednak sytuacje, że ryby podnoszą się i żerują w toni. Zaczynając trolling szczupakowy, na pierwszym zestawie montuje wobler, który będzie szedł w pół wody, a kolega na druga wędkę zakłada gumę z obciążeniem około 50 g. Silikonowym wabikiem cały czas utrzymujemy kontakt z dnem. Na napiętej plecionce cofamy wędzisko do momentu, aż poczujemy uderzenie główki jigowej o dno, po czym powolnym ruchem przesuwamy kij do pozycji wyjściowej. Jeśli czujemy, ze zrobiło się głębiej i główka po cofnięciu kija nie uderza o dno, wypuszczamy więcej plecionki z kołowrotka. Natomiast jeśli po powrocie do pozycji wyjściowej główka znowu leży na dnie, znaczy to, ze się wypłyciło i trzeba zwinąć nadmiar plecionki.

Trolling szczupakowy na gumę

Po kilku braniach jesteśmy w stanie zweryfikować, na jaki sposób w danym dniu szczupaki reagują lepiej. Jeśli mam więcej brań na wobler prowadzony w toni i mam taka możliwość (jestem z kilkoma kolegami na łódce) bądź przepisy na to pozwalają, to jeden wobler prowadzę w kilwaterze zaraz za łódka, a dwa kolejne zakładam na planery i odciągam je na co najmniej 15 m z lewej i prawej strony łodzi. W sytuacji kiedy więcej brań jest na gumę, płyniemy slalomem, a każdy ma założoną gumę z innym obciążeniem(np. 35 i 50 g). Dzięki temu przynęty będą penetrowały różne miejsca, co przekłada się na zwiększenie brań. W obu powyższych miejscówkach bardzo ważnym elementem wyposażenia jest GPS i zapisywanie wszystkich kontaktów z rybami w postaci kolejnych waypointów. Każdy nowo powstały punkt napływam wiele razy, z rożnych stron i o rożnych porach dnia. Często zdarza się, ze obok miejsca, gdzie mieliśmy kontakt z ryba, znajdują się kolejne sztuki. Po paru dniach pływania z powstałych waypointów zazwyczaj udaje się wytypować najlepszy obszar, który później metr po metrze możemy obłowić z zakotwiczonej łódki.

szczupaki w maju lubią imitację szczupaków

Wielka woda – wielkie ryby: toniowy trolling na dużych głębokościach
Najciekawszym i najmniej popularnym miejscem do majowego trollingu jest toń głębokich jezior bądź zaporówek. Mało kto zdaje sobie sprawe, ze część szczupaków, a szczególnie te duże, już w maju przebywają w toni, pływając za ławicami drobnicy. O tej porze roku nie prowadzę przynęty głębiej niż 5 m, nawet jeśli dno jest na głębokości 15 m. Przeszukując toń, warto wypuścić jak najwięcej zestawów, warto wiec mieć na łodzi współtowarzyszy. W kilwaterze prowadzę dwa woblery, jeden na głębokości 5 m, a drugi – mniej więcej 3 m. Na planerach po obu stronach łódki montujemy gumy dociążone 50- bądź 75-gramowa główka. Woblery z dużym sterem nie nadają się do planerów, gdyż maja za agresywna prace i wyczepiają się z klipsów. Dobre miejsca, czyli takie, w których na ekranie echosondy zaobserwuje ławice drobnicy bądź zawieszone w toni duże łuki, którymi mogą być szczupaki, napływam po kilka razy. Z kilkoma zestawami w wodzie nawroty robię na 3 etapy. Najpierw długim łukiem robię skręt o 90 stopni, po czym płynę prosto do momentu, kiedy wszystkie zestawy znowu znajda się na swoich miejscach. Wtedy wykonuje kolejny skręt o 90 stopni. Po braniu ryby, jeśli ta swoim zachowaniem nie pretenduje do miana okazu, po jaki przyjechałem, nie zwijam pozostałych zestawów. Zmniejszam prędkość łódki do takiej, która umożliwi utrzymywanie pozostałych zestawów na swoich miejscach. Osoba holująca rybę w takiej sytuacji sama musi poradzić sobie z podebraniem zdobyczy, gdyż najmniejszy błąd sternika spowoduje splatanie przynęt i niepotrzebną stratę czasu. W sytuacji kiedy czuje, że po drugiej stronie linki mam godnego przeciwnika, proszę kolegów z łódki, żeby zwinęli swoje zestawy i po wrzuceniu luzu na silniku zaczynam hol.

toniowy trolling szczupakowy

Warto eksperymentować

Jak to w życiu bywa – od każdej reguły są wyjątki. Tak samo jest w wędkarstwie. Dlatego w okresie bez brań staram się przeprowadzać przynętę przez miejsca, które wybrałby co najwyżej laik niemający żadnego doświadczenia wędkarskiego. Prowadzę przynętę przy dnie na głębokości 9–10 m. Wpływam woblerami w płytkie rzeczne burty, w których woda pędzi jak na górskiej rzece bądź na głębokiej wodzie, takiej powyżej 6 m, gdzie nie występuje żadna roślinność, prowadzę przynętę pół metra pod powierzchnią. Takie niestandardowe zachowania, nawet na miejscówkach poddanych silnej presji, co roku dają mi duże ryby.

Zachęcam Was do eksperymentowania. Szczególnie wtedy, gdy żadna z powyższych metod nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Brań w takich miejscach nie będzie dużo, ale za to często są to „ryby wyjazdu”, które cieszą podwójnie. Zwłaszcza jeśli wypracujemy je z miejscówki, za która większość wędkarzy nie dałaby złamanego grosza.

Dodaj pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>