Ten okaz dał mi troszeczkę popalić, gdy pojawił się na powierzchni byłem w lekkim szoku.

Wyprawy na Dorsze z Rugii

Opublikowano 9 września 2014 przez Dzikus

Maj to piękny miesiąc nie tylko za sprawą natury budzącej się do życia. Również miło  wspomina się dni spędzone nad wodą, która otwiera się przed Tobą każdego dnia. Tak było i tym razem podczas wyprawy na dorsze.

Tego dnia na wodę wyruszyłem tylko z Majkim, Maras musiał odespać. Planowaliśmy wypłynąć skoro świt, ale poprzedniego dnia poźno spłynęliśmy i mieliśmy puste zbiorniki, a tanken czynny dopiero od 7.30. Słoneczna pogoda i prawie całkowita flauta skierowała Nas w stronę morza, odwiedzając po drodze wcześniej namierzone miejscówki.

Ponieważ drapieżniki słabo współpracowały stwierdziliśmy, że może warto spróbować szczęścia z wątłuszami. Na ploterze były zaznaczone miejscówki w kierunku których podążaliśmy. Pierwszy postój wyprawy na dorsze odnotowaliśmy na głębokości 12-13m.  Dryfując jigowaliśmy gumami na 50gr główkach.

Łowienie dorszy na zestaw spiningowy to fajna zabawa

Dorszyki, które się czepiały nie były imponujących rozmiarów, ale cieszyły gdyż ja dla przykładu nigdy wcześniej nie miałem z nimi doczynienia. Zestawy, które mieliśmy przy sobie nieco odbiegały od typowych wędek dorszowych, zresztą jak i same przynęty.

Kto powiedział, że dorsze biorą tylko na pilkery?

Gdy ryby przestawały brać, zwijałem dryfkotwę i napływaliśmy raz jeszcze w miejsca pierwszych brań. Po kilku napływach brania ustały, a my popłynęliśmy dalej w głąb morza. Zaczęliśmy jigować na 20m, modyfikując lekko zestawy o przywieszkę przywiązaną ok 70cm powyżej przynęty głównej. Tąpnięcia były teraz bardziej agresywne i dorsze nieco większe. Majki założył na przywieszkę krewetkę, a ja maggota. O ile na pierwszej miejscówce byliśmy sami, na drugiej pojawiło się kilka łódek i co chwila ktoś ciągnął rybę.

Casting+dorsze - Polecamy :)

Po kilkunastu rzutach i kolejnej drobnicy, Majki poczuł na swojej daiwie coś większego. Po nie krótkim, jak się później okazało, holu przy powierzchni zobaczyliśmy w końcu zdobycz,  a właściwie zdobycze :) Były to dwa dorszyki ok 2-3kg. Wyciągnięcie ryb z głębiny było o tyle trudne, że każda uciekała w swoją stronę. Pomyślałem sobie nieźle! zaczynają brać większe sztuki, ale brania nagle ustały.

Ten duecik wziął w jednej chwili.

Mieliśmy już spływać na obiad, lecz postanowiliśmy przedryfować raz jeszcze tą samą trasę. To był trafny wybór, bo w końcu i mi szczytówka zasygnalizowała mocne tąpnięcie. Agresywnie zaciąłem, czując na całym kiju wielki opór. Jerkówka do 60g gieła się w pół, a ryba wysnuwała plecionkę z multika.

Czułem jakbym miał jakiegoś potwora na końcu zestawu.

Po kilku minutach walki byłem już zmęczony, a ryba w dalszym ciągu murowała do dna i nie chciała wypłynąć na powierzchnię. Dawno nie miałem  takiego holu. W końcu jednak i dorszyk osłabł, co dało mi przewagę i mogłem podholować go do powierzchni. Gdy go ujrzałem byłem bardzo szczęśliwy, tym bardziej, że wziął na przywieszkę i był zacięty za sam kącik. Miarka wskazała 73cm :)

Ten okaz mierzył 73cm i ważył ponad 5kg, wziął na seledynowego magotta .

Po moim wyczynie Majki też zaciął jakiegoś potwora, bo od pierwszej chwili tatula grała mu charakterystyczną pieśń jadąc ostro z roli. Niestety ale tej sztuki, przy kilku metrowej przeźroczystości wody nie udało Nam się zobaczyć. Po kilku odjazdach w kierunku dna gigant porwał zestaw Michała w strzępy, pozostawiając w naszych głowach wiele domysłów.

Najlepsze wyprawy na dorsze tylko z Pleciona.pl. Radość ze złowienia takiej ryby na jerkówke -bezcenne.

Nie sposób do końca opisać przeżycia podczas takiej wyprawy na dorsze. Zarówno emocje towarzyszące w czasie holu ryb jak i samą walkę, warto poczuć na własnym kiju.

Komentarze

  1. doczak 10 października 2014 at 12:02

    Przywieszek nie widać na zdjęciach na samą gumkę brały :P

    • Majki Pi 30 października 2014 at 14:43

      Ten największy na przywieszkę wziął. Robiliśmy je z haków do drop shota.

  2. Pingback: Wędka Dragon Express Jerk 183 20-60g

  3. D.D. 20 grudnia 2014 at 22:23

    Czesc, mielismy okazje poznac sie w tamtym roku na Rugii, jak dobrze pamiętam w listopadzie. Łowiliscie na 18m zandery, a my okonia jak to nazwaliscie na „PIGALAKU” :) ekipa z Łowicza. Czytalem skroty z wyjazdow -zaje… i dodam tylko ze jest tam po co wracac. My w tym roku bylismy od maja do grudnia przynajmniej raz / msc., nastepny wyjazd szykujemy na poczatku stycznia. P.S. odezwij sie na @.

    • Majki Pi 7 stycznia 2015 at 21:00

      Pamiętam tamten wyjazd. Pozdro puściłem mejla

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>