majówka na bugu i narwi

Majówka na Bugu i Narwii

Opublikowano 20 czerwca 2015 przez Majki Pi

Majówka jest dla mnie świętem. Co by się nie działo nie wyobrażam sobie, żebym nie pojawił się nad wodą. Od lat pierwszy dzień sezonu, na prawdziwe drapieżniki, spędzam na moim ulubionym odcinku Bugu pod Warszawą. Wstyd się przyznać ale przez pierwsze 4 miesiące roku byłem nad wodą tylko 5 raz i w dodatku nie złowiłem żadnej ryby. Takiego sezonu nie miałem od lat. 1 maja nie miałem żadnych oczekiwań co do wielkości ryb, chciałem w końcu zrelaksować się nad wodą i poczuć przyjemne merdanie na kiju. Pogoda była marna. Zimno, pochmurnie i co jakiś czas kropił lekki deszcz, mimo to nad wodą nie brakowało wędkarzy. Po zwodowaniu łódki od razu udałem się na miejscówkę boleniową, która co roku daje mi ładne sztuki. Pierwszy rzut, 10 szybkich obrotów korbką i siedzi! Jedzie z roli dobre kilkanaście metrów i zaczynam podciągać go w swoją stronę. Ładna sztuka, chyba będzie rekord, bo stanęła w nurcie i nie mogę jej ruszyć. Walka trwa dobre 5-6 minut i udaje mi się podciągnąć przeciwnika pod łódkę. Miał być relaks, a się zdenerwowałem. Zapiąłem za kapotę leszcza, takiego 2,5-3kg. Ze złości szarpię za przypon i ryba wypina się. Co to będzie za sezon? W styczniu na rozpoczęciu sezonu trociowego na Inie tracę 3 ryby,  później na zalewie szczecińskim spinam dwa ładne szczupaki, a teraz zamiast pięknego bolka łowię leszcza i to za kapotę. Próbuję jeszcze kilka miejscówek boleniowych ale bez rezultatów. Plan jest, żeby poczuć cokolwiek na kiju, więc kieruję się na starorzecza w poszukiwaniu szczupaczków. Stuprocentowe mety ze wcześniejszych lat zawodzą. Po ponad godzinie jałowego biczowania wody, w końcu mam pierwsze uderzenie. Ładny opór, na kiju ale trochę słabo walczy. Myślę sobie, dobra sztuka, tylko widocznie jeszcze nie odpoczęła po tarle. Ryba pojawia się przy łódce i kolejne rozczarowanie, znowu leszcz. Przynajmniej prawidłowo zapięty. Wyciągam rybę z wody, może dzięki temu przełamię niefortunną passę.

Uderzył w biało czarnego 10cm cannibala

Kolejne pewne miejscówki nie dają ryb. Opuszczam łódkę i pieszo udaję się na tzw. miejscówkę ostatniej szansy. Dawnymi laty, kiedy nie łowiłem jeszcze z łódki, zawsze wyciągałem tam ryby. Jest to malutkie, totalnie zapomniane starorzecze, do którego z brzegu można dojść, tylko przedzierając się po pas przez bagna. Po pierwszym rzucie już wyjmowałem cannibala blue pearl z wody, jak z pod moich nóg wystartował szczupaczek i przyładował w gumę. Parę kolejnych rzutów i jest następny pięćdziesiątaczek.

Cannibal blue pearl to niezastąpiona przynęta na nadburzańskie starorzeczaSkoro ryby biorą całkiem nieźle w tym miejscu nasuwa mi się taka myśl: słaba zima, rybacy swoje zarobili, a ja przełamałem złą passę. Kieruję się na miejscówki, w których jestem pewien że ani kłusole, ani rybacy, ani inni wędkarze nie byli. Wybór był słuszny. Najpierw trafiam dwa przyzwoite okonie.

cannibal blue pearl 10cm to uniwersalna przynęta na okonie i szczupaki

Później mój towarzysz z łódki spina fajnego szczupaka na 70cm+, a ja wyjmuję jeszcze 3 pistolety.

Uwaga bo będę strzelał paf paf bam bam!

Zła passa przełamana, cokolwiek złowione, apetyt rośnie. Płyniemy szukać boleni. Przy wyspie na ujściu Bugu do Zegrza zauważam kilka dużych wirów na wodzie. Pogoda jest pochmurna, więc mogą być to duże bolenie albo lechony. Kotwiczymy łódkę i postanawiamy poświęcić miejscówce trochę czasu. Mam strzał ale ryba nie wpina się. Wiry na wodzie ustają ale konsekwentnie, po niemiecku, czeszemy wodę. Po godzinie mam uderzenie i zaczyna się piękna jazda. O to mi chodziło. Serducho wali mi jak młot pneumatyczny. Najpierw myślę: chociaż się pokaż, że nie jesteś leszczem. Po chwili przewala swoje cielsko po wodzie. O rany ale byk, może będzie rekord. Serce bije mi coraz mocniej i cały czas powtarzam do siebie: tylko się nie zepnij proszę. Udało się ląduje rybę na pokład.

Piękna rybka, dawno nie byłem tak zadowolony.

Jest niewiarygodnie gruba, ale rekordu nie ma. Mierzy 70,5cm. Dawno nie byłem tak szczęśliwy. Przez kolejną godzinę mój towarzysz zalicza dwa spady a ja jestem bez dotknięcia. Zbliża się burza, ale mam nadzieje, że przejdzie bokiem. Niestety tak się nie dzieje i zastaje nas półgodzinne oberwanie chmury. Nie ma złej pogody na ryby są tylko źle ubrani wędkarze. Mój partner z łodzi był właśnie tym źle ubranym. Nałowiłem się, więc zgadzam się na wcześniejsze spłyniecie z wody.

2 maja zaczynam wspólnie z Marasem nad Narwią. Poranek jest chłodny, ale słonko zaczyna się niemrawo przebijać za chmur. Zapowiada się słoneczny dzień

Mglisty poranek nad Narwią

Przez pierwsze 4 godziny łowienia jesteśmy bez dotknięcia. Obławiamy 10km odcinek rzeki i nic. Chwilę po 10 jak słonko zaczęło już nieźle prażyć, decydujemy wybrać się na ostatnią miejscówkę tego dnia. Mała płytka odnoga rzeki. W trzecim rzucie coś dewastuje mojego dziesięciocentymetrowego cannibala firetiger. Zmieniam na gumę Foxa w podobnym kolorze i mam piękny strzał tuż pod samą łodzią. Szczupak na oko sześćdziesiąt parę centymetrów.

Jak do tej pory mój największy szczupak w tym sezonie

W przeciągu półgodziny łowię jeszcze dwie mniejsze sztuki, a Maras wyciąga swojego pierwszego w tym sezonie pięćdziesiątaka. Koło godziny 11 spływamy odpocząć i już nie dajemy rady wrócić nad wodę.

Następnego dnia również przez pierwsze 4 godziny nic się nie dzieje. Robimy dwunastokilometrowy odcinek rzeki. Na powrocie łowiąc w dryfie mam ładne uderzenie i czuję poważny opór. Będzie ładny szczupak 80+, jak tylko to powiedziałem czuje dwa uderzenia ogonem o plecionkę. Suuumek psia twoja mać! Lekki zestaw, więc chociaż jest fajna walka.

Zaczarowany ołówek, Janusza Widła to absolutny hit na Narwii

Takie są skutki łowienia na Zaczarowany Ołówek Janusza Widła. Na Narwii wszystkie ryby go uwielbiają. Sumy, sandacze, bolenie i metrowe szczupaki. Tą kijanką zakończyłem majówkę 2015. Złowiłem 5 gatunków ryb, więc plan można uznać za zrealizowany z nawiązką.

Komentarze

  1. Andrzej 23 czerwca 2015 at 22:00

    Gratulacje udanej majówki, miło się czyta.

    • Majki Pi 23 czerwca 2015 at 22:54

      Dzięki na Andrzej, Na Bugu majówki zawsze są udane. Nawet jak nie biorą, choć to w maju zdarzyło się tylko raz :)

  2. Wędkarz 29 czerwca 2015 at 20:27

    Tylko pozazdrościć , taka rybka :) Pozdrawiam z Kołobrzegu

    • Majki Pi 3 lipca 2015 at 22:14

      Dzięki, ale pozazdrościć to można tobie. W okolicach Kołobrzegu to się dopiero rybki łowi..
      Pozdrowionka

  3. Amator 31 lipca 2015 at 11:08

    No powiem, że połów mega :D Walka z sumem musiała być emocjonująca :)

    • Majki Pi 12 września 2015 at 02:35

      Dzięki, rzeczywiści w pierwszej fazie holu była fajna niepewność czy to może nie szczupak, ale później lekkie rozczarowanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>